|
Jesień - pora roku, która wprowadza w niezwykły nastrój, zachwyca wspaniałymi kolorami, kusi szelestem liści pod stopami. Pora roku, którą, jak pokazują Wasze prace nadesłane na nasz ostatni konkurs, bardzo lubicie. Potraficie cieszyć się ze wszystkie go co ze sobą niesie. Odnajdujecie w niej natchnienie do refleksji, kreślenia planów na przyszłość, a także okazję do przeżycia niezwykłych, radosnych chwil w towarzystwie ukochanej osoby. Wspólne spacery po parku, rozmowy, słuchanie ulubionej muzyki albo "antydepresyjne" zakupy, a wieczorem kubek ciepłej herbaty z cytryną to jesienny sposób na pielęgnowanie uczucia. Cześć z Was "wychodzi" także naprzeciw jesieni wyjeżdżając za miasto by cieszyć się w pełni jej urokami. Jako miejsce, w którym najlepiej podziwiać piękną złotą, polską jesień polecacie Bieszczady. Jesień jest też znakomitym czasem na rozpoczęcie zupełnie nowe go etapu życia. Można np. rozpocząć naukę języka, pogłębiać swój kunszt kulinarny lub rozpocząć od dawna odkładane zajęcia na siłowni. Jesień sprzyja także oddawaniu się swojemu hobby np. jeździe konnej, odkrywaniu rozkoszy świata herbat lub... łowieniu ryb. Podsumowując nie ma dla Was piękniejszej pory roku niż jesień, a jej urok odkrywanie każde go dnia!!!
1. Agnieszka z Wrocławia
Dla mnie najlepszym sposobem na przetrwanie jesiennej szarówki jest wyjście jej na przeciw. Dlatego, jeśli nie leje deszcz, wybieramy się wieczorami z moim ukochanym na długie spacery, a że mieszkamy koło parku i rzeki, mamy wiele ciekawych miejsc, które warto odwiedzić. Czasem gdy jest noc bezksiężycowa, a niebo pochmurne, spotykamy się ze znajomym, który ma noktowizor i idziemy w gdzieś w ciemne, nieoświetlone ścieżki i zaułki parku. Mimo ciemności, przez noktowizor możemy oglądać uśpione krzewy, stojące samotnie gołe drzewa i odkrywać jak bardzo to wszystko różni się od tego co oglądamy w ciągu szarego dnia i jak wiele ma uroku. Gdy jesienne niebo oczyszcza się z chmur, raz lub dwa razy ubieramy się bardzo ciepło, wchodzimy na dach bloku, by stamtąd oglądać niebo. Wtedy, gdy przez zwykłą lornetkę patrzymy na ogrom tego co ponad nami, szarość dnia powszedniego odchodzi w zapomnienie.
2. Agnieszka z Poznania
Jesień dzielę na piękne słoneczne dni przepojone niesamowitymi barwami od czerwieni po fiolety, żółcie i brązy, i na listopadową szarugę, która potrafi dopiec nawet takiej optymistce jaką ja jestem. Tą piękną złotą, polską jesień najchętniej spędzam z grupką najbliższych mi osób w Bieszczadach, gdzie delektuję się nią i chłonę na najwspanialszych pod słońcem połoninach. I nabieram sił i optymizmu, które muszą mi wystarczyć na czekające długie, szare, ponure wieczory. Ale mam i na nie radę. Gdy nadejdzie już ta smutna jesień i odchodzą gdzieś uśmiech i dobry nastrój, zaparzam wtedy moją ulubioną wiśniową herbatę, nalewam ją do mojej ulubionej filiżanki w kolorowe serduszka i - biorę z półki album z moimi ulubionymi zdjęciami. Każde z nich przynosi cały worek przeróżnych wspomnień, zabawnych zdarzeń, radości i uniesień, szczęśliwych chwil. I już zaraz znowu mam dobry humor i nowy zastrzyk optymizmu, który wystarcza - aż do kolejnej smutnej jesiennej szarówki i spotkania przy herbatce z wspomnieniami i radością utrwaloną na kliszy fotograficznej.
3. Ala ze Świdnika
Moją życiową pasją są eksperymenty kulinarne. Uwielbiam testować nowe przepisy, udoskonalać je w zależności od mojej fantazji, a potem rozkoszować się smakiem stworzonych potraw. Długie jesienne wieczory są świetną okazją do przygotowywania choćby najbardziej pracochłonnych dań. W zimny i deszczowy dzień jedzenie nawet bardzo kalorycznych ciast i deserów jest w pełni usprawiedliwione. Nic tak skutecznie nie odstrasza jesiennej chandry jak zapach gorącej szarlotki czy sernika z brzoskwiniami... Do tego aromatyczna kawa i miła pogawędka w sympatycznym towarzystwie sprawią, że nawet szary i pochmurny wieczór okaże się uroczy.
4. Aleksandra z Tarnowskich Gór
Ponieważ jestem zapalonym wędkarzem, choć na kobietę to bardzo dziwne hobby, jesienne popołudnia i wieczory spędzam z wędką nad wodą. Jesień to najlepszy okres na łowienie szczupaków i sandaczy. A mam już ich kilka na swoim koncie. Są to najpiękniejsze wieczory, gdy obok siedzi mój ukochany Piotrek (także z wędką), wokoło drzewa koloru złotego, czerwonego, żółtego, woda spokojna, lekko dmucha wiaterek i w oddali oglądam piękne zachody słońca. I gdy jeszcze złapie się olbrzymi i okazały szczupak, którego przygotuję na rodzinną kolację to naprawdę nic więcej do szczęścia mi nie potrzeba. To jest mój przepis na jesienne wieczory.
5. Anna z Lipska
Tak się składa że większą część roku spędzam w Grecji i pewnie trudno w to uwierzyć ale będąc tam, tęsknie do naszej polskiej ślicznej jesieni. Wyobrażam sobie grad kasztanów sypiących się do stóp podczas spaceru po parku. Te kaskady złotych, bordowych i żółtawych liści spadających z drzew. Ich szelest pod stopami... Szukam w pamięci tych niesamowitych odcieni żółci i czerwieni w które jesień stroi liście drzew. Tęsknie nawet do mglistych poranków i szarych deszczowych wieczorów. Marzę by móc stać w oknie i patrzeć choćby na deszczową i smutną jesień za oknem, byle tylko być tutaj. Tęsknota za krajem przyćmiewa te wszystkie niedoskonałości naszej polskiej jesieni. Odsuwa w niepamięć jej smutne i mgliste oblicze. Zawsze przecież w taki wieczór można sięgnąć po książkę lub spędzić go z kimś miłym i bliskim. Co tam aura za oknem, jeżeli jest się szczęśliwym. Pozdrawiam.
6. Anna z Gdańska
Jesień to pora roku, kiedy cały świat wygląda jak wielka paleta barw. Nie ma więc nic wspanialszego jak wybrać się na spacer po parku, lub lesie obrzuconym liśćmi.
W związku z tym, że mieszkam nad morzem wielokrotnie wybieram się na wieczorne spacery na plażę. Jest całkiem inny klimat niż w lato. W czasie jesieni nawet nie myślę o nudzie - świat jest zbyt piękny by widzieć go w ponurych barwach.
7. Barbara z Nowego Sącza
Jesień - nastraja bardzo nostalgicznie. Z dnia na dzień świat za oknem zmienia się. Zielono-złociste liście opadają z drzew. Gałęzie kulą się, wstydząc się swojej nagości. Krótkie dni, brak słońca, szarość - w zakamarkach czai się smutek i koniecznie chce nas dopaść. I jak tu przetrwać te "depresyjno - pogodowe" dni? Ja po prostu zakochałam się. Nic nie poprawia nastroju tak, jak ukochany mężczyzna u boku. Wspólnie spędzone wieczory działają na mnie jak balsam. - Nie myślę wtedy, że pada albo, że jest zimno - No a jak nie ma się w kim zakochać - to może na smutne jesienne wieczory najlepszy będzie dobry film. - Tylko nie melodramat, czy jakiś płaczliwy romans . Lepsze będą komedie lub sensacyjne, czyli takie, które potrafią rozruszać i oderwać od rzeczywistości. Można się wybrać do kina, ale chyba najlepiej założyć ciepłe skarpety, zaopatrzyć się w ogromną tabliczkę czekolady, zrobić sobie herbatę i zostać w domu.
8. Beata ze Słupska
W tym roku mój najmłodszy syn poszedł na studia, i zaczęła się dla mnie pierwsza samotna jesień. Mąż ma nienormowane godziny pracy, więc nie zawsze wieczorami mogę liczyć na jego towarzystwo. Jesienne wieczory to czas na refleksje, zastanawianie się nad sobą i rozczulanie. Nie chciałam spędzić w domu samotnych wieczorów, postanowiłam że zrobię coś dla siebie. Zapisałam się na aerobik, dwa razy w tygodniu wraz z koleżankami chodzimy próbując zgubić parę kilo. Dodatkowo, chodzimy na basen, i saunę. Postanowiłam również, że zrobię coś dla duszy oraz spełnię swoje ciche marzenie. Zapisałam się na kurs języka francuskiego . Mąż na początku się śmiał ze mnie, mówiąc że do niczego mi się to nie przyda. Lecz ja jestem osobą upartą, i wiem, że dojdę do celu. Jak zabieram się do czegoś robię to starannie i do końca. Zamiast siedzieć przed telewizorem uczę się słówek i dbam o siebie. Kto wie, może spełni się moje marzenie, i o 5 kg chudsza spędzę sylwestra w Paryżu.
9. Dagmara z Gdyni
Tak, jak każdy z nas ja również niekiedy popadam w stan melancholii w jesienne wieczory. Wydaje mi się, że to normalne o tej porze roku. W końcu jesień jest taką porą roku podczas której wszystko obumiera i zaczyna powolutku zbliżać się okres zimowania co niektórych zwierząt. Może przez to właśnie uczucie, uczucie obumierania i my stajemy się bardziej wrażliwsi na jesienną aurę. Ale mimo, iż jesień niekiedy nas przygnębia nie możemy się poddawać, bo bądź co bądź musimy brnąć przez życie dalej i wypełniać swoje obowiązki tak, jak należy. Ja mam wiele sposobów na pozbycie się jesiennej aury. Jednym z nich jest np. przyjście do domu, włączenie ulubionej płyty, zapalenie świeczek wzięcie jakiejś dobrej książki w rękę i całkowicie podczas tej błogiej atmosfery zapomnienie o problemach dnia codziennego. Jednakże nie zawsze udaje mi się to mając na głowie po przyjściu z pracy rodzinę i rodzinne obowiązki i wtedy chcąc zapomnieć o jesiennym przygnębieniu biorę po prostu moją córkę na spacer do lasu, który rośnie nieopodal naszego domu. Tam razem oglądamy co dzieje się w lesie, jak zachowują się zwierzęta zbieramy liście i robimy wiele przedziwnych rzeczy, które powodują, że na twarzy mojego dziecka pojawia się uśmiech, a to jest już największa nagroda za trudy jaką mogę otrzymać. No i wtedy od razu schodzi mi z twarzy smutek. Zapominam o negatywnych uczuciach, a dzięki spacerowi również odzyskuję spokój ciała i ducha i przychodząc do domu mogę zająć się swoimi obowiązkami i iść spokojnie spać z wrażeniem, że jutro będzie jeszcze piękniejszy dzień od tego który przeżyłam dzisiaj, i że jutro będę mogła przeżyć następne wspaniałe i jeszcze piękniejsze chwile w moim życiu.
10. Edyta z Piastowa
Jesień jest dla mnie najspokojniejszą porą roku. Szum wiatru w drzewach, z których nieśpiesznie opadają złote i czerwone liście zawsze nastrajał mnie delikatnością i ciepłem wieczorów domowego zacisza. O wiele namacalnej odczuwam to ciepło po długim spacerze pełnym niespodziewanych zwrotów pogody. Jesienią najlepiej dotknąć natury, poczuć jak z chwili na chwilę pogodny poranek zmienia się w deszczowe popołudnie, aby wieczorem otulona w grubym, ciepłym szaliku mogę szukać tajemnic nocy listopadowej. Jak nigdy czuję wtedy przynależność do przyrody i pokorę, bez której nie można istnieć. To jesień pozwala mi uciszyć się i uspokoić po hałasie upalnego lata. Pokazuje mi, że cykl życia jest niezmienny, że choćby nie wiem co... zawsze po jesieni nastąpi zima.
11. Ewa z Bydgoszczy
Zawsze jesienią planujemy wraz z mężem urlop na następny rok. To rewelacyjny pomysł, bo w momencie , gdy za oknem leje jak z cebra, my jesteśmy gdzieś w połowie drogi na gorące plaże lub toczmy boje o najodpowiedniejsza dla nas trasę górska. Nie wszystkie jesienne plany udało nam się zrealizować, ale dzięki takiej zabawie zwiedziliśmy już pół świata i bardzo się do siebie zbliżyliśmy...Pozdrawiam
12. Iwona z Koszalin
Jesień zawsze była i może nadal jest moją ulubioną porą roku. Cieszyłam się jej zapachem, kolorami i nastrojem, takim romantyczno-nostalgicznym i bardzo "wspomnieniowym". Nie szukałam sposobu na przetrwanie jesieni, bo mijała mi za szybko, żeby się nią znudzić. Lubiłam patrzeć na szarówkę za oknem, na krople deszczu, które spływały po szybie, czytać książkę i wczuwać się w przeżycia jej bohaterów. Szukałam w telewizji mądrych filmów albo komedii, przy oglądaniu których płakałam, śmiałam się i próbowałam znaleźć w nich siebie. Złe nastroje skutecznie poprawiała mi L. M. Montgomery swoim "Błękitnym zamkiem", kawałek szarlotki i ciepła herbata z cytryną. "Trójka", Marek Niedźwiecki, jego muzyka wyciszały złe emocje.
Jesienią więcej płaciłam za rozmowy telefoniczne - pogadanki z przyjaciółmi były częstsze i dłuższe niż zazwyczaj a spotkania z nimi trwały do wieczora. Zdarzały się też "nocne Polek rozmowy".
Dzisiaj jest Oleńka. Jesień mija inaczej, szybciej. Są spacery po żółto-czerwonym parku, są kasztanowe ludziki z kapeluszami z żołędzi, jest karmienie kaczek, wieczorne układanie puzzli i czytanie książek: o Krysi, o misiu i kotku. Jest czuwanie w czasie choroby, wycieranie katarku i opowiadanie bajek. Są piosenki dla dzieci, takie krasnoludkowe, misiowo-pysiowe i do tego nie nazwane, spontaniczne, wspólne, bose tańce na dywanie. Są uśmiechy i trochę łez, ale jesień pozostała kolorowa i coraz bardziej wspomnieniowa. Może krótsza, mniej towarzyska, już nie tylko moja. Z Olą jesień i wszystko inne widzę inaczej. Podoba mi się.
13. Janina z Poznania
Staram się żyć pełnią każdej pory roku i poddaję się wpływom każdej z nich. Jesień - to dla mnie urokliwe wieczory z filiżanką herbaty w ręku, to czas, kiedy wreszcie znajduje chwilę dla siebie by usiąść i zastanowić się nad wszystkim. Uwielbiam te chwile, gdy za oknem panuje słota, a ja w cieplutkim pokoiku usadowiona w ulubionym fotelu delektuję się każdą chwilą. Nastrojowa muzyka, w powietrzu unosi się zapach gorącej herbaty. Zapominam o całym świecie. Jesień to dla mnie pora kosztowania nowych smaków, próbowania nowych mieszanek, eksperymentowania. Bo przecież kiedy znaleźć czas na wieczór z ulubionym, gorącym trunkiem jak nie właśnie o tej porze roku..? Ktoś pomyśli, że to żaden nadzwyczajny pomysł spędzania jesiennych wieczorów. Ja jednak nie zamieniłabym tych chwil na żadne inne. Nalewam pomarańczową herbatkę - delikatny smak miło łaskocze moje podniebienie, cudownym zapachem wypełnia się całe pomieszczenie. Zasypiam. Herbata czerwona - to jedna z moich ulubionych. Rozgrzewa całe ciało i umysł- od razu chce się żyć!!! Cynamonowa rozkosz- to czysty egoizm delektować się tym wspaniałym trunkiem w samotności. Zapraszam kilku znajomych i razem przy herbatce spędzamy niezapomniane chwile. Każdy dzień jest inny, uwielbiam tą ciekawość czym dziś zaskoczy mnie pani w herbaciarni, co nowego poleci i zaproponuje. Odkrywanie nowych smaków to mój sposób na jesienne wieczory - i niech będą one jak najdłuższe!!!
14. Kalina z Sopotu
Kiedy na dworze słota,
ziąb, plucha, błotnista jesień deszczem w twarz dmucha,
weź kawę, pączek, ten z dżemem w środku,
usiądź wygodnie i plotkuj, plotkuj.
A jeśli temat skończy się nagle zagrajcie sobie, na przykład, w scrabble.
W pogodny wieczór, tak dla odmiany, mogłabyś w parku zbierać kasztany,
albo na łyżwach w zgiełku i pisku poszaleć czasem na lodowisku.
Gdy gniecie chandra, nastrój żałosny,
zaśnij, jak niedźwiedź, byle do wiosny !!!
15. Karina z Poznania
Jesień - kiedyś nie przepadałam szczególnie za tą porą roku!!! Szaro, ponuro-nic tylko schować się i czekać na wiosnę!!! Dziś, dzięki mojemu synkowi każdy jesienny dzień, jesienny wieczór jest wspaniały - on stawia w moim życiu codziennie całe mnóstwo wykrzykników!!! Tupot drobnych nóżek biegnących po ścieżce, podskok, zaciśnięte na mojej szyi ramiona, szeroki uśmiech, kilka najświeższych wiadomości z placu zabaw- ach, jesienna pora jest doprawdy urocza. Oblepione nitkami cukierki toffi, którymi Adaś częstuje mnie wprost ze swojej kieszeni, miętowe buziaki, zimne jak lód przytulanki w samym środku jesiennego wieczoru, szukanie kasztanów, zbieranie kolorowych liści, ciastka z błota, nieporadnie zawiązany na szyi szalik - nie ma piękniejszej pory roku niż jesień, jej urok odkrywamy razem każdego dnia!!!
16. Katarzyna z Ostrowca
Jesień idzie
Raz staruszek, spacerując w lesie,
Ujrzał listek przywiędły i blady
I pomyślał: - Znowu idzie jesień,
Jesień idzie, nie ma na to rady!
I podreptał do chaty po dróżce,
I oznajmił, stanąwszy przed chatą,
Swojej żonie, tak samo staruszce:
- Jesień idzie, nie ma rady na to!
A staruszka zmartwiła się szczerze,
Zamachnęła rękami obiema:
- Musisz zacząć chodzić w pulowerze.
Jesień idzie, rady na to nie ma!
Może zrobić się chłodno już jutro
Lub pojutrze, a może za tydzień
Trzeba będzie wyjąć z kufra futro,
Nie ma rady. Jesień, jesień idzie!
A był sierpień. Pogoda prześliczna.
Wszystko w złocie trwało i w zieleni,
Prócz staruszków nikt chyba nie myślał
O mającej nastąpić jesieni.
Ale cóż, oni żyli najdłużej.
Mieli swoje staruszkowie zasady
I wiedzieli, że prędzej czy później
Jesień przyjdzie. Nie ma na to rady. ( A. Waligórski)
Jesienią zieleń drzew zaczyna przechodzić w czerwień i żółć, aby w końcu przegrać z pustką i szarością deszczowej pluchy. Jesień- to pora zadumy i melancholii. Powietrze przesiąka zapachem opadłych liści.
Nie potrafię smucić się jesienią. Pośród spadających liści układam sobie marzenia. O domku wśród drzew, albo chociaż o większym mieszkaniu, w którym znajdzie się miejsce dla mojej wymarzonej sypialni dla dzieci, o których mówisz coraz częściej. Jesienią często chodzimy na spacery. Pamiętasz ten ostatni? Zachodzące słońce odbijało się w czerwieniach liści rozłożonych niczym kolorowy dywan w pobliskim parku. Jak dzieci kopaliśmy stosy liści i obrzucaliśmy się nimi nawzajem. Na jednym z drzew wyryłeś serce- tak jak przed ślubem. Przechodzący ludzie patrzyli trochę zaskoczeni. Jedni z lekką pogardą(pewnie przez zazdrość), inni z miłym uśmiechem. Po powrocie ze spacerów siadamy otuleni kocem. Zapalasz świecznik i mnóstwo świeczek. Robisz herbatę z cytryną. "Wygodnie Ci? "-pytasz zatroskany uśmiechając się ciepło. Herbata cudownie rozgrzewa. Pokój wypełnia nastrojowa melodia. Ewa Małas- Godlewska śpiewa o miłości, mimo jesieni, deszczu, zimna. Mimo ciemności zapadającej tuż po szesnastej.
Jesień nie potrafi mnie przerazić z jednego powodu- bo Ty jesteś przy mnie. Nie pozwalasz na smutek, a ewentualne łzy zamieniasz na łzy radości. Kiedy nie pomaga ani spacer po lesie, ani herbata ani nawet Ewa Małas, pada propozycja "A może miałabyś ochotę pochodzić po sklepach?". Niech Bóg zawsze tak Ciebie oświeca mój Kochany. Cóż bardziej ucieszy kobietę w stanie lekkiej depresji niż przeglądanie sweterków, bluzeczek, mebli. Znosisz to cierpliwie, lekko znudzony, ale zadowolony, że mogłeś sprawić mi przyjemność. W sklepie tak cieplutko. Prosisz, bym przymierzyła miodowy sweterek na guziki. "Ładnie Ci w tym"- mówisz z zachwytem .
Potrafię zrozumieć ludzi, którzy nie dają sobie rady z tą najsmutniejszą porą roku. Czekając na wiosnę popadają w stan odrętwienia i rozbicia. Zanim poznałam Ciebie potrafiłam jedynie patrzeć z nosem przyklejonym do szyby na różnokolorowe parasole spacerujące po ulicach. Nauczyłeś mnie być dzieckiem i tak jak ono odnajdywać w każdej chwili odrobinę radości. Kupiliśmy kredki, papier, plastelinę. Nauczyłeś mnie robić wazon ze słoika i modeliny. Tak zatracam się w tworzeniu piękna, że nie zauważam, kiedy mija kolejny jesienny wieczór. Wyrywam kartki z kalendarza. O, czas na ciepłą kąpiel. Zanurzam się w ogromnej ilości aromatycznej piany.
Jesienią najbardziej się pragnie dotyku kogoś bliskiego. Nie zawsze jednak jesteś przy mnie. Ale nawet wtedy nie poddaję się jesiennemu nastrojowi. Kiedy nie ma Ciebie długo, zakładam na siebie Twój sweter i siedzę tobą otulona. To prawie tak jakbyś był obok. I rosną mi skrzydła, kiedy biegną do drzwi słysząc zgrzyt klucza w zamku.
Przepis na jesień? To ukochany mężczyzna, jego uśmiech i radość, poświęcenie i zaradność. I pełne miłości spojrzenie, w którym codziennie odnajduję zielone drzewa, śpiewające ptaki i zapach kwitnącego bzu. To co, że wokół pełno uschniętych liści?
Wkładam na siebie nowy miodowy sweterek. Biorę Cię za rękę i dziękuję za to, że jesteś. O każdej porze roku...
17. Katarzyna z Wrocławia
Spotykam cię w trawie
tej zielonej i tej bez koloru w zimie
w koszuli bez krawata
w kubku gorącej kawy
w szkicu wykonanym przez kogoś już dawno
na ulicy pośród świateł
na chodniku zbliżającej się jesieni
Z początkiem pewnej jesieni skończyło się coś, co miało trwać wiecznie, dlatego gdy widzę pierwsze spadające liście ogarnia mnie żal. Jak byłam mała to wracając przez park ze szkoły znosiłam do domu bukiety kolorowych liści. Zachwycały mnie, nie potrafiłam oderwać oczu. Idąc szurałam nóżkami, a ich szelest uspokajał mnie. Takie piękne złociste drzewa, jakby dotknął ich król Midas. Złote ścieżki, delikatny, jeszcze ciepły wietrzyk otulał twarz. Kiedyś kuzynka zapytała mnie jaką porę roku lubię najbardziej. Nie mogłam się zdecydować, bo choć wiosna zapowiada lato i wakacje, to jesień miała w sobie ciepło samo w sobie, herbatkę z miodem i ten szelest spadający liści. Wtedy jej nie odpowiedziałam, a teraz wybrałabym pewnie wiosnę. Bo choć drzewa wciąż mienią się tak pięknie wszystkimi barwami i tak cudnie pachnie cichy, jeszcze ciepły park, to ja już nie mam z kim po nim spacerować. Kilka słów wypowiedzianych niepotrzebnie, w nieodpowiednim czasie do nieodpowiedniej osoby zaprzepaściło młodzieńcze marzenie o niezniszczalnej przyjaźni, być może o czymś więcej. Mijały kolejne jesienne dni, kolejny październik ,listopad, lata. Przestałam zbierać liście w bukiety, zapomniałam o złotych koronach drzew, dorastałam. Zdałam na studia. Zaczęła się kolejna jesień rozterek, bólu i nieprzespanych nocy. Zaczęła kojarzyć mi się już nie tylko z utratą czyjegoś uczucia, ale także z problemami studentki borykającej się z nowym środowiskiem, trybem życia, życia, które odpłacało za złą decyzję dotyczącą wyboru kierunku studiów. Zaczęłam jej nienawidzić. Przypominała mi o moich słabościach, upadkach, o tym co trudne, smutne i pogrążyło.
Dziś gdy spoglądam przez okno w jesienny poranek czuję już coś innego. Zapał, entuzjazm, siłę i chęć. Okazało się, że życie może być cudowne, że spełnia marzenia, że pozwala dojrzeć, zmienić się, wygrać walkę o siebie. I choć wciąż mam w pamięci tego, który z opuszczoną głową odchodzi, bo nie umiałam o niego walczyć i to uczucie niespełnienia zanim podjęłam decyzję o zmianie kierunku studiów, to staram się dostrzegać piękno jesiennego słońca, kojącą ciszę panującą w parkach, zapach jesieni. Kto wie, może nawet przyniosę dziś do domu bukiet złotych liści i kilka kasztanów?
18. Maria z Białegostoku
Jesień, to chyba najcudowniejsza pora roku. Niech inni mówią co chcą. Ja i tak nie zmienię swego zdania. Zapytacie dlaczego? Już Wam na to pytanie odpowiadam. To właśnie jesienią poznałam miłość swego życia. To było już bardzo dawno, ale nie przeszkadza mi to żeby ciągle tak myśleć. Nie ma nic cudowniejszego jak spacer po parku, czy lesie, gdzie pod nogami szeleszczą spadające liście, mieniące się kolorami jesieni. Jest tyle muzyki w tym szeleście tylko trzeba się w to wsłuchać. Każdy liść wydaje dźwięk ,a wszystkie tworzą najpiękniejszą symfonie. Mogłabym tak chodzić bez końca. Iść i iść przed siebie i zapomnieć o wszystkim i słuchać, słuchać jesieni. Tą swoją miłością do jesiennych spacerów po lesie zaraziłam swoją rodzinę. Dlatego w wolnych chwilach, kiedy tylko możemy i pogoda dopisuje jedziemy do lasu. Patrzmy jak spadają liście, jak wiatr tańczy razem z nimi. To naprawdę piękne. Ale pozostają jeszcze wieczory i dni kiedy pada deszcz, kiedy jest chłodno, a nawet zimno. Ale nawet wtedy, w te długie jesienne wieczory, nawet jak pada deszcz, jak krople stukają w okno tyle można usłyszeć. Lubię jesienny deszcz. Może to się wydąć komuś dziwne ale lubię nic na to nie poradzę. Czasami słyszę w nim smutek , gdy ja jestem smutna, czasami radość gdy ja jestem szczęśliwa. To tak jakby chciał powiedzieć, że mnie rozumie. To cudowne mieć takiego przyjaciela. Biorę wtedy książkę, siadam przy oknie w moim fotelu i czytam. Czasami wspominam z moją rodziną to, co już za nami. Wyciągamy wtedy nasze albumy ze zdjęciami oglądamy, śmiejemy się ,wspominamy to co było. Ale to nie wszystko, sięgamy dalej do tego co będzie, mówimy o przyszłości, o tym czego każde z nas pragnie. A deszcz za oknem nas, a na pewno mnie ,słucha i słucha .Jestem o tym przekonana. Wiem ,że to może dziwne, ale ja wiem ,że tak jest. Moja rodzina zapomina o tym ,że jest jesień, a ja się cieszę bo kolejny wieczór mogłam znów spędzić razem z nimi. Dlatego wierzcie mi jesień jest piękna, tylko to piękno trzeba zobaczyć innymi oczami. Może czasami warto nałożyć różowe okulary. Ja tego nie muszę robić.
19. Marta z Lubartowa
Jak spędzam wieczorne, pełne tajemnic jesienne wieczory? Bardzo przyjemnie. Uwielbiam, gdy na dworze wieje i jest nieprzyjemnie, usiąść przy kominku z lampka wina i wpatrywać się w wieczorny taniec kolorowych liści na oświetlonej ulicy. Gdy wieczór jest przyjemny, a wiaterek zaledwie muska moja twarz, uwielbiam chodzić na spacery z moim chłopakiem i Guciem. Gucio to mój ukochany psiak, razem idziemy do parku i tak wszyscy się wygłupiamy. Uwielbiam szelest liści po moimi stopami.
20. Marzena ze Świdnika
Jesienna chandra omija mnie szerokim łukiem. Znalazłam na to prosty i skuteczny sposób. Stosuję metodę Polyanny; szukam pozytywnych stron jesieni. Cieszę się kolorowymi liśćmi i zbieram kasztany podczas spacerów. Kupiłam sobie prześliczną parasolkę. Dzięki niej lubię ponure, deszczowe dni, bo mam je czym rozjaśniać. Na jesienne wieczory mam kilka sprawdzonych pomysłów. Lubię spacery na zakończenie dnia. Ubieram się ciepło i ruszam, gdzie nogi poniosą. To wspaniały sposób na to, by zostawić za sobą stresy i zmartwienia z całego dnia. Wracam do domu nieco zziębnięta, ale radosna i z przyjemnością sięgam po kubek herbaty z miodem i z cytryną. Okrywam się ciepłym kocem i czytam (ostatnio Samotność w Sieci). Są lektury, przy których pory roku przestają mieć znaczenie. Zapomina się o całym świecie. I takie warto aplikować sobie w chłodne i ciemne wieczory, by rozgrzać serce i pobudzić wyobraźnię... Wcześnie zapadający zmrok sprzyja nie tylko nadrabianiu zaległości w lekturze, ale także pielęgnowaniu relacji z innymi ludźmi. Rozmowom w cztery oczy, przez telefon, czy Internet. Osobiście, należę do coraz mniejszej grupy ludzi, którzy lubią pisać listy. Prawdziwe - tak je nazywam, by odróżniały się już w nazwie od zdawkowych e-maili). Jesienią mam zwiększony apetyt na twórczość epistolarną. W weekendy urządzam spotkania przy herbatce (o tej porze roku ma szczególny smak, zwłaszcza pita przy blasku świec). Ponura aura sprawia, iż także zwykła, wieczorna kąpiel staje się rodzajem celebracji. Łazienka jest cudownie ciepła, jasna, wesoła. Gdy użyję aromaterapeutycznego płynu do kąpieli - czuję się tak rozkosznie, jak w czasie wakacji nad morzem. Gdy nadchodzi noc zasypiam wsłuchując się w szum wiatru za oknem (ma podobne działanie, jak muzyka relaksacyjna). A skoro już o muzyce mowa, jako wielbicielka Anny Marii Jopek, muszę wspomnieć piękną piosenkę z jej repertuaru, która doskonale oddaje klimat jesiennych dni i pomaga mi szukać piękna w tej porze roku:
"Mrok, jak kosmaty pies
Spójrz - wrzesień
już Czas rozpalić piec
Posmutniało w ogrodzie
I nagle postarzało się (...)
Wróć w lampy ciepły krąg
Do szafy płaszcz
Jabłkami pachnie dom...
Każdy, kto ma zły nastrój z powodu przedzimowej aury, powinien zapalić świecę, usiąść wygodnie w fotelu z filiżanką herbaty i wsłuchać się w tę przepiękną jesienną piosenkę. Dostrzeże wtedy tak wiele zalet jesieni, że będzie trzeba go pocieszać, gdy ten czas przeminie i przybliżymy się do wiosny. To moja recepta. Ze 100% gwarancją.
21. Monika z Poznania
Jesień nawet najsmutniejszą można oswoić; oswoić swoim ciepłym nastawieniem do wszystkiego i wszystkich. Ja mam ulubione jesienne tematy, które podejmuję w najbardziej melancholijnych chwilach. Pierwszym są konie. Odwiedziny w stadninie i godzina spędzona w siodle sprawiają, iż świat z perspektywy końskiego grzbietu zdaje się być weselszy. Drugim jest basen i sauna; relaks sam na sam ze sobą, czas na to, by zadać sobie i odpowiedzieć na pewne pytania. Wreszcie trzeci - dobry film w połączeniu z grzanym winem. Zawsze działa :-)
22. Monika z Puław
Jesień, osobiście uważam za czas przemian, oczekiwań i odnowy. Na jesień zawsze oczekujemy czegoś nowego od życia, może jest to związane z corocznym przyzwyczajeniem rozpoczynania roku szkolnego, potem akademickiego.... A może jesień właśnie jest takim czasem ze nasz organizm "wie" i przygotowuje się na to ze będą zmiany? Nie uważam tej pory roku za usypiający czas stagnacji, a wręcz przeciwnie, za czas zmian. Propozycje na jesienne wieczory: to nie książka pod pierzynką, ale zacznijmy realizować siebie, zapiszmy się na wymarzony kurs włoskiego, może na wiecznie odkładane zajęcia na siłowni, albo na jogę, przecież tak wiele kursów czy zajęć "rusza" właśnie od jesieni? To cudowny czas na realizacje siebie, nasza energia zgromadzona podczas urlopów i letnich wypoczynków teraz właśnie może się przydać! Gdy będziemy wracać, zmęczone z wieczornych zajęć szybko zapomnimy o jesiennej szarówce, bo przecież w domu czeka na nas dodatkowa porcja zajęć, chyba że partner w trosce o nasze samopoczucie zafundował nam wyjście do kina albo romantyczną kąpiel?
23. Natalia ze Szczecina
Jesień- od razu przed oczami staje obraz "złotego" parku, w uszach stoi szelest liści pod nogami, a zmysły otacza zapach świeżego lecz już mroźnego powietrza. delikatne, krótkie, lecz jeszcze cieple promieni słońca pieszczą Twoja cerę, a chłodny wiaterek rozwiewa włosy. choć z rana na drzewach widać szron, to nadal jeszcze kwitną puszyste i pachnące chryzantemy. Czym byłaby jesień bez swoich cienkich "łez" zrywających się nagle z niebieskiego dachu nad głową, zaczynając niewinna grę z bratem-wiatrem która się kończy "krzykiem" matki-gromu oraz "złością" ojca-pioruna, a na koniec cale zajście łagodzi siostra -tęcza... nie ma nic zdrowszego, piękniejszego i bardziej relaksującego niż spacer po jesiennym lesie!
24. Patrycja z Poznania
Lubię każda porę roku, w każdej potrafię znaleźć coś wyjątkowego. Co jest urokliwego w jesieni? -Zaraz Wam opowiem!!! Długie, niekończące się wieczory sprawiają, że mam wrażenie, że czas płynie wolniej. Gdzieś obok zostają wszelakie troski, problemy w pracy, a ja delektuję się wraz z mą rodziną przytulną atmosferą jesiennego wieczoru spędzanego w domu. Wreszcie jest czas na długie rozmowy, wylegiwanie się pod ciepłą kołderką przy blasku świec, pieczenie ulubionej szarlotki, robienie sweterka na drutach dla najmłodszej pociechy. W weekend - długie spacery, zabawy na dworze, gonitwy po lesie-, który mieni się tysiącem barw. Nic nie zastąpi radości, jaką daje obrzucanie się tysiącem liści, czy zbieranie kasztanów by później wieczorną porą tworzyć z nich armię żołnierzyków i bawić się nimi przez następne miesiące. Każda pora roku jest cudowna - tylko od nas zależy, czy będziemy doszukiwać się jej wad, czy w jesienny szary dzień- zobaczymy na niebie promyczek słońca..??? MIŁEJ JESIENI!!!
25. Pola z Wrocławia
Jesień to doskonały czas na przytulane wieczory z kochanym mężczyzną, ale ja (mimo iż często w/w praktykuję) "wielbię" inną formę relaksu. Średnio raz na tydzień lub dwa robię "ciepły" oprawiony światłem świec wieczór dla przyjaciół. Przygotowuję cos pysznego, wcale nie pracochłonnego, do jedzenia (koreczki, jajka faszerowane itp.) oraz włączam dobra muzykę. Wszyscy jesteśmy nieco stłamszeni otaczającą nas aurą i zmęczeni po pracy, dlatego wiem, że dla moich przyjaciół i w szczególności dla mojego chłopaka będzie to doskonały relaks. Dla mnie natomiast nie jest to wysiłek ponad siły, a sprawienie im nieco przyjemności i podarowanie odrobiny ciepła i relaksu to dla mnie ogromna radość a co za tym idzie i sam relaks, mi też potrzebny.
26. Renata z Nowego Sącza
Szaro, buro i ponuro, a na dodatek zimno. I jak tu cieszyć się życiem? Jednak według mnie, na szczęście jesień ma także swoje jasne strony. Wydaje mi się, że jest to doskonała pora roku nie tylko dla melancholików, ale także dla romantyków, wszystkich, którzy uwielbiają zanurzać się w refleksjach. Liście na trawnikach, pożółkła trawa, deszcz, wszystko to sprawia, że mamy ochotę zagłębić się w myślach, trochę pomarzyć, potęsknić, planować; To chyba jedyny taki czas. To jest właśnie piękne w jesieni. Zmieniamy się. Stajemy się trochę smutniejsze, bardziej zamknięte w sobie, ale także łagodniejsze, wyciszone, nastawione na przeżycia wewnętrzne. ...Sądzę, że to nasze nostalgiczne nastawienie, jesienna chandra ma swój związek z tym, że już od dawna przyjęło się, że deszcz i ciemne chmury napawają nas przygnębieniem. No, ale przecież jesień wcale nie oznacza, że mamy być smutne; Moje przepisy na zapomnienie o jesiennej szarówce są proste wręcz banalne, ale skuteczne:
- Uśmiech... mało kosztuje, wiele znaczy, a jest NAPRAWDĘ świetnym lekarstwem na przygnębienie. Przy okazji, działa obustronnie, ponieważ poprawia humor zarówno nam, jak i szczęśliwcom, którzy mają okazję w tym kiepskim okresie przebywać z takimi optymistami jak... my
- Muzyka, książki...to lekarstwa dla duszy, które zawsze POMAGAJĄ. Jest to sposób szczególnie przydatny, gdy chcemy pobyć "sami ze sobą". Kiedy jednak jest odwrotnie...
- Towarzystwo... nie ma lepszego lekarstwa na kiepski humor, jak kontakt z przyjaciółmi. Wiem z własnego doświadczenia, że spotkania z bliskimi ludźmi odnoszą niesamowite skutki, jeśli chodzi o poprawę humoru.
- Słodycze...uważam, że czekoladowy batonik od czasu do czasu jeszcze nikomu nie zaszkodził... a poza tym na zimę warto zaopatrzyć się w trochę bardziej obfitą warstwę termoizolacyjną...
- Spacery po lesie, czy pięknym jesiennym parku nie tylko poprawiają kondycję, ale także nastrój. Liściaste drzewa zachwycają gamą kolorów. To też prawdziwy raj dla fotografujących! A jak nic z tego nie pomoże, to pozostaje tylko uzbroić się w cierpliwość, dobry humor i czekać pokornie do wiosny. Przecież ten pesymistycznie nastrajający deszcz musi się kiedyś skończyć.
27. Renata z Lipska
Złota polska jesień potrafi być urocza, piękna i zmysłowa niczym prawdziwa kobieta. Kiedy przyoblecze drzewa w bajeczne odcienie kolorów, złota i purpury, kiedy we włosy wplecie srebrną nić babiego lata, kiedy kasztany rzuca do stóp- urzeka, oczarowuje, zachwyca. Kiedy bieszczadzkie lasy pomaluje całą paletą ciepłych barw, nie ma piękniejszego widoku nad ten. Jesień w swoich dojrzałych barwach skąpanych w ciepłym jeszcze słońcu, potrafi być bardziej pociągająca niż wiosenny poranek. Kiedy jednak wieczorem deszczowymi łzami zastuka w moje okno, lubię wtedy usiąść w ulubionym bujanym fotelu z filiżanką malinowej herbatki. Słucham płyt, czytam książki i w przytulnym ciepełku lubię oddawać się marzeniom. Kiedy jednak w długie jesienne wieczory w moją duszę usiłuje wedrzeć się chandra, natychmiast zapraszam znajomych by przy muzyce bawić się i tańczyć, a przy lampce wina dyskutować na przeróżne intrygujące tematy. W smutne jesienne wieczory lubię urządzać sobie rytualne kąpiele. Wypracowałam sobie już całą ceremonię. Kiedy czeka na mnie wanna, pełna pachnącej, relaksującej piany, zapalam w łazience całe mnóstwo małych świec, których płonące ogniki wyciszają mnie i uspokajają. Koniecznie z głośników musi "sączyć" się spokojna, kojąca muzyka. Do tego jeszcze lampka szampana lub czerwonego wina i mogę tak trwać godzinami. A kiedy sięgnę po mydełko Dove i uwolnię jego zmysłową woń, która wypełnia migoczące od świec powietrze zapominam, że za oknem szaro smutno i zimno. Mnie jest dobrze, ciepło i przyjemnie. Nauczyłam się lubić jesienne wieczory i nie ukrywam że kąpiele z Dove, pomagają mi je przetrwać z uśmiechem, zadowoleniem i zniewalającym zapachem w którym znajduję ukojenie.
28. Renata z Waśniowa
Wbrew pozorom lubię jesień, bynajmniej pierwszą jej fazę - jest taka kolorowa. Uwielbiam wtedy chodzić do parku czy lasu i "bawić się liśćmi", a właściwie "rzucać" się na "sterty" liści i rzucać nimi w kogoś niczym śniegiem. A wieczorami... gorąca kąpiel w "aromatach" które lubię, świece na wannie i odrobinę wina - najlepiej gdy mi go ktoś poda :)- my kobiety uwielbiamy odrobinę romantyzmu na co dzień. Wtedy zupełnie zapominam o szarości dnia i okropnej pogodzie.
|