|
Dzień, jeden z wielu.
Budzę się, ciężkie, zaspane powieki walczą jeszcze o sen. Zaczynam myśleć o nadchodzącym dniu. Obiecałam córce, że przyjdę zobaczyć ją na zawodach pływackich.
Codzienna poranna krzątanina. Szybko wyjeżdżam do pracy. Jak co dzień od progu witają mnie obowiązki. Telefony od inwestorów, wyjaśnienia. W końcu mogę się zabrać za projekt. Rysuję schemat kotłowni, staram się optymalnie wykorzystać czas, bo za chwilę będę musiała pojechać na basen.
Wydaje mi się, że autobus wolniej niż zwykle przemierza siedleckie ulice. Jestem na miejscu trochę spóźniona, zawody już się zaczęły. Z balkonu patrzę na taflę wody i tłum dzieci wokół. Widzę Agatę w niebieskim kostiumie, stoi z grupką dziewcząt. Będzie płynąć kraulem. Na jej twarzy widać leki niepokój. Dostrzega mnie na górze, wysyłamy do siebie uśmiechy. Prowadzący wyczytuje jej nazwisko. Staje na słupku, startuje.
Bardzo się denerwuję, serce kołacze mi w piersi. Kibicuję mojej córce: Agata! Agata!
Z piątki dziewcząt pierwsza dopływa do mety. Chwilę potem przybiega do mnie z koleżanką. Cała mokra, z kroplami wody na włosach.
- Mamo ! Mam bardzo dobry czas!
Musimy poczekać na ogłoszenie wyników. Znowu niepewność.
I oto jest złoty medal ! Obie stoimy dumne, ona na podium, ja wśród kibiców. Z radości i wzruszenia łzy napływają mi do oczu. Patrzę na sukces mojego dziecka, cieszę się, bardzo się cieszę. Gratuluję córce, staram się powiedzieć jak bardzo ważne jest dla mnie jej osiągnięcie. Chyba jednak słowa nie odzwierciedlają dostatecznie stanu mojej duszy.
Wracam do pracowni. Mam wrażenie, że dwie ostatnie godziny spędziłam w innym wymiarze czasu. Siadam nad rysunkiem. Zagłębiam się w pracy. Jeszcze wiele godzin potrzeba mi, aby skończyć projekt. Czas biegnie za szybko. Zabieram dokumentację do domu, późnym wieczorem do niej powrócę, muszę skończyć część rysunkową projektu.
Teraz pędzę do szkoły po moje młodsze dziecko. Marcin czeka na mnie w świetlicy, z przyjemnością patrzę na jego roześmianą buzię. Opowiada mi o sprawdzianie z matematyki, zadanych lekcjach.
Po powrocie do domu mogę sobie pozwolić na chwilę oddechu. Miałam dzisiaj miły dzień. Takie dni jak ten nastrajają mnie optymistycznie. Są małymi elementami, z których składa się moje codzienne życie.
Zofia Średnicka
» powrót do konkursu
|