|
DZIEŃ Z ŻYCIA KOBIETY (czyli DZIEŃ JAK NAJBARDZIEJ MÓJ)
8:00 - Boli głowa. Do późnej nocy przeprowadzałam z Iwoną nocne Polek rozmowy. Niewyspane, niepoukładane, nieuczesane zwłoki podlewam filiżanką małej czarnej.
9:30 - Wyścig do biblioteki! Już ostatni dzwonek, by zabrać się za prace o feminizmie. Umysłowe kopanie nazwisk, informacji i segregacja. Mozolne rozpoczynanie, rozpędzające się kontynuowanie i wreszcie słodkie osuwanie się na kanapę, gdy już się skończy, napisze, popełni, "stworzy".
12:00 - IRISH DREAM (herbaciane marzenie w brązowym kociołku!). Spotkanie z Emilką- wyciszenie absolutne. Wspólne "kobiece" wakacje, kierunek Białoruś! Trzeba omówić szczegóły wyprawy.
14:15 - Obiad. Dama XXI wieku je tuńczyka z warzywami prosto z puszki. Samotny obiad, nie bardzo samotnej kobiety, od prawie dwóch miesięcy niezależnej uczuciowo, ale zależnej finansowo... Trzeba zadzwonić do Rodziców!
17:30 - Spociły mi się szare komórki. Zacięłam się kapslem od butelki. Od wczoraj hipnotyzuję pustą kartkę papieru. Byłoby miło doświadczyć cudu na własnej, bladej (słońca nie widuję, jedynie lampy przy biurku) skórze.
19:30 - Kolacja z Iwoną. Łyżeczkujemy jogurty z nosami w telewizorze.
21:00 - Peter Greenaway. Absolutnie cudownie jest pić wino przy absolutnie cudownym filmie.
23:50 - Jeszcze tylko kilka poprawek, jeszcze tylko chwilę "ponurkuję" w wannie i przyśni mi się kolejny dzień.
Magdalena Wichrowska
» powrót do konkursu
|