|
Mój szczęśliwy dzień...5:30 Otwieram oczy patrzę na zegarek, i cieszę się jak dziecko ...dlaczego? Gdyż wyprzedzam budzik o całe 5 minut przed jego specyficznym dzwonkiem! Słońce razi mnie w oczy, ale to nie przeszkadza by zerknąć na mojego wybranka i posłać mu całusa w policzek! No cóż musze się śpieszyć by tym razem nie spóźnić się do pracy (znów szefowi trzeba było by wymyślać nowe historyjki - on i tak dobrze wie co jest grane) zaspana wysuwam nogi na podłogę, ach...jaka zimna! Jeszcze raz zerkam na mojego ukochanego zazdroszcząc mu takiej pracy (ma dopiero na 10:00) Ach ja to mam dopiero pecha! Ale cóż ja wracam wcześniej od niego ... hehe. Biegnę (potykając się o zabawki dzieci) pod prysznic i jak najszybciej przygotowuję się do pracy makijaż, fryzura (to wszystko zajmuje tyle czasu). Szybko wkładam wczoraj przygotowane ciuchy i lecę obudzić dzieci szybko myję je i ubieram, wręczam im do rączek kanapki z ich ulubionym kremem czekoladowym i lecę z nimi do samochodu! Dobra ... uff, dzieci są już w szkole teraz moja kolej! 8:00 Jestem na miejscu siadam przy biurku myśląc co dziś muszę zrobić. Czeka mnie rozmowa z klientami, setki telefonów (wśród nich telefon męża , pyta gdzie jest jego krawat, nie no bez przesady ... wszystko na mojej głowie) nie poddaję się myślę pozytywnie... piję kawę licząc w głowie, rozrzucając papiery po całym biurku. Na dziś wystarczy !!! 15:30 Wpadam do szkoły moje dzieci już na mnie czekają, jestem taka szczęśliwa być matką tych maluchów... Dowiaduję się że za tydzień jest przedstawienie i trzeba będzie wykombinować jakiś kostium dla żabki i rycerza (hmm skąd ja takie wezmę ... nic lecę dalej) Samochód nie chce zapalić ... proszę go grzecznie : tylko nie dziś, proszę dobrze, dobrze, wymyję cię i wypastuję tylko zapal !!! Wreszcie... 16:10 Razem z wózkiem i dziećmi błądzę po supermarkecie, już wiem dla odmiany dziś zamówimy pizzę (a co tam czasem trzeba zaszaleć), dzieci są zachwycone! Kupuję tylko drobiazgi i gonię do domu. 16:30 Przekręcam klucze stawiam pierwsze kroki i już kipię ze wściekłości ... po całym mieszkaniu porozrzucane są skarpetki i krawaty (ach ci mężczyźni). Trzeba to uprzątnąć, zadzwonić po pizzę ... bo zaraz wraca Piotr. 17:50 Ktoś dzwoni do drzwi ... pewnie gość z pizzerii. A jednak nie! To mój mąż, ale tuż za nim dostrzegam pana z trzema pudełkami, płacę i zamykam drzwi. Szczęśliwe rzucając się miłości mojego życia na szyję ... uwielbiam takie chwile, właśnie wtedy czuję się szczęśliwa. 19:00 Cała rodzina nakarmiona (moja zasługa :-)hehe) siada na kanapie oglądając wieczorynkę. Potem odprowadzamy z mężem dzieci do pokoju i ... 20:30 Nareszcie sami ... możemy się przytulać i całować do woli, opowiadam mu o moim dzisiejszym dniu, po czym otwieramy szampana. Tańczymy przy cichej klasycznej muzyce (on szepcze mi do ucha jak bardzo mnie kocha) siedzimy tak do późna póki nie mamy dość... 23:30 Kładę się spać szczęśliwa u boku Piotra, i jeszcze bardziej szczęśliwa gdyż wiem że jutro jest sobota i nie muszę nastawiać budzika ... zasypiam myśląc jakie to szczęście być kobietą i przeżywać w swoim życiu tak piękne chwile jak te...
Aleksandra
» powrót do konkursu
|