Zobacz co
nowego w świecie kosmetyków Dove.










 
 
 
 






 

25.07.2003 r. (piątek) Leżę na nagrzanym piasku gorącej plaży w jednym z zagranicznych kurortów. Zamknięte powieki rozkoszują się masażem słonecznych promieni, w uszach słyszę szum fal ciepłego, lazurowego morza, chciałabym, aby ta chwila trwała wiecznie... Niestety budzik dzwoni niemiłosiernie najpierw cicho potem głośniej, głośniej aż zaczyna warczeć złośliwie wstawaj natychmiast!!!. Niestety mój piękny sen rozprysnął się jak bańka mydlana na wodzie pod uchylone powieki nieubłaganie wkroczyła rzeczywistość, jakże drastyczna; godzina 6 rano pobudka, trzeba wstać choćby po to, aby uciszyć rozwrzeszczany budzik. Zaczął się kolejny dzień mojego życia... Poranna toaleta, makijaż, ubranie, drugie śniadanie i już trzeba było wychodzić do pracy. Szkoda, że nie dorobiłam się jeszcze moich własnych czterech kółek, zawsze zyskałabym kilka dodatkowych minut na sen, czy bezkarne guzdranie się. Autobus przyjechał jak zwykle punktualnie, a ja na kolejne 20 minut zatopiłam się w lekturze książki, tym razem był to Nicholas Evans „W pętli”. W pracy jak zwykle szybkie śniadanie przed przyjściem szefa i normalna 8 godzinna harówka. Całe szczęście, że lubię moją pracę, ludzi, z którymi pracuję i z którymi się spotykam, praca w biurze i kontakty handlowe to mój raj; nie chciałabym nigdy wykonywać pracy, której nie będę znosiła, ale nie mogę też żyć w świecie marzeń na rynku pracy jest jak jest, mój szef też zresztą ledwie wiążę koniec z końcem. Mimo to na razie cieszę się z tego, co mam, choć czasem zazdroszczę koleżankom wyższych pensji i beztroskich zakupów, bez patrzenia na cenę. Ale co tam może lepiej robić, to, co się lubi niż... Właśnie Dzień dobry szefie i zaczęło się: stos poleceń, zleceń, zaleceń, telefonów, pism, wyliczeń, emaili i nawet nie zdążyłam zauważyć, kiedy na zegarze wybiła godzina 16. Goodbay biuro... Dzień dopiero się zaczął. Szybki obiad, małe sprzątanie, pranie dzisiaj odpada, kręgosłup daje się we znaki. Pogawędka z tatą i paplanina krzątającej się mamy. Spoglądałam na nią i nie mogłam wyjść z podziwu, jak ona znajdowała na wszystko czas na prace, doskonałe prowadzenie domu i na wychowywanie mojego brata i mnie, skąd czerpała siłę i jak to robiła, że zawsze była życzliwa. W takich chwilach cieszę się, że nie mam jeszcze swojej rodziny, mam 25 lat i na myśl o małżeństwie przychodzi mi pierwsze pytanie, czy zdołam to wszystko pogodzić? No cóż poczekamy zobaczymy, to przyjdzie przecież samo jak mawia moja mama. Popołudniowe spotkanie z moją serdeczną przyjaciółką Asią, nareszcie mogła wyrwać się wcześniej z pracy w końcu to piątek. Paplałyśmy o wszystkim i o niczym o jej problemach związanych z brakiem faceta i moich związanych z powodu posiadania go, o pracy, książkach, ciuchach i wakacyjnych planach urlopowych. Aśka wyszła wcześniej, ponieważ jutro ma dyżur w pracy w drzwiach mijając się z moim chłopakiem. Miły wieczór upłynął szybko, za szybko, jak to czas szybko upływa podczas rozmowy. Patrzyłam na niego i myślałam czy kiedy będziemy małżeństwem, też znajdziemy czas wśród domowych obowiązków, by usiąść i spokojnie porozmawiać, myślę, że tak. Jesteśmy ze sobą ponad 5 lat, a tematów nie ubywa, choć czasem może w nasze życie wkracza nuda to i tak iskrzy między nami. Może niedługo zapracujemy na godziwy start we wspólne życie i założymy rodzinę... Na razie jest jak jest. Cóż dzień upłynął nieubłaganie. Wieczorna pogawędka z rodzicami kolacja, toaleta i spokojne oglądanie telewizji w łóżku wiem, że to nie zdrowo, ale tak lubię. Uwielbiam piątki, a chyba jak każdy nienawidzę poniedziałków. Na razie nie myślę o poniedziałku przede mną weekend, wypad do kina, pubu i trochę domowych obowiązków w między czasie. Mój dzień dobiegł końca zwyczajny, ale miły i udany. Dobranoc kochany pamiętniku do zobaczenia jutro.

Ewa

» powrót do konkursu



[ Strona główna ]    [ Mapa serwisu ]    [ Klauzula poufności ]    [ Poleć stronę ]

[ Dodaj do ulubionych ]    [ Subskrypcja ]    [ Najczęściej zadawane pytania ]

     

 Strona Główna Salon Dove Świat Spa