|
8. Marta z Wrocławia
Pracuję dużo i szybko. Każdego dnia wracam do domu zmęczona jak koń po gonitwie. Jeszcze rok temu wakacje spędzałam w podobny sposób: głośny, szybki, bardzo aktywny. W tym roku na samą myśl o kolejnych aktywnych wakacjach zrobiło mi się niedobrze. Moje ciało sygnalizowało mi, że nie jest gotowe na kolejny wysiłek. Po nocach śnił mi się leniwy wypoczynek. śniłam, że śpię i śpię... Postanowiłam wykorzystać urlop inaczej. I wcześniej niż co roku. Zamiast czekać do lipca, poprosiłam o wolne w maju. Zarezerwowałam sobie pokój w małym pensjonacie w niewielkiej nadmorskiej miejscowości. Każdego dnia - wylegiwałam się w łóżku tak długo jak chciałam. Potem wstawałam, jadłam śniadanie, leniwie, nigdzie się nie spiesząc, piłam kawę i przeglądałam gazety. Przez dwa tygodnie udało mi się nie spojrzeć w telewizor, ani nie wysłuchać żadnych radiowym wiadomości. Za to sporo wsłuchiwałam się w siebie. Chodziłam na długie spacery po plaży, karmiłam ptaki... Czytałam, pisałam pamiętnik... Nocami przesiadywałam na wydmach, albo oglądałam gwiazdy... Po urlopie wróciłam do biura naprawdę wypoczęta, uspokojona i wyciszona. Zresztą moje wakacje trwały dłużej, bo w lipcu i sierpniu wielu ludzi z mojej firmy poszło na urlopy, a tym samym pełne dotąd gwaru i szumu biuro - wyludniło się i ucichło. I kiedy inni w pocie czoła szukali kawałka miejsca na plaży, ja piłam lekkie owocowe soki siedząc w wygodnym, cichym klimatyzowanym biurze.
» powrót do listy
|