|
9. Małgorzata z Gorzyc Tarnobrzeskich
Najfajniejsze wakacje, hmmm... Spędziłam je z moim narzeczonym (wtedy jeszcze chłopakiem) rok temu w Beskidzie Śląsko-Żywieckim, z plecakami i namiotem. Mieliśmy wiele niezłych przygód: czasem niebezpiecznych (np. gdy zgubiliśmy szlak po zmroku w strasznym lesie), ale także sporo zabawnych. Jeden z noclegów spędziliśmy pod schroniskiem na Przegibku. Nad ranem, koło naszego namiotu jakiś góral przypiął małą kózkę, która pomyliła nasz zielony namiot z trawą i zaczęła go zjadać. Nie muszę chyba mówić, jak ciężko jest wytłumaczyć kozie, że namiotu się nie je... Ponadto wszyscy przechodzący koło naszego namiotu turyści byli święcie przekonani, że to nasza koza i z podziwem rzucali hasła w stylu: "Ale fajnie, ta para wędruje z kozą przez góry", a potem prosili o zgodę na zrobienie im zdjęcia z "naszą" kozę. Cóż, nie mieliśmy nic przeciwko:-) Jak łatwo się domyślić, my też posiadamy niezłą sesję zdjęciową z małą, śmieszną kózką.
» powrót do listy
|