|
10. Klaudyna z Tarnowa
Mam 18 lat i całe życie spędziłam w mieście. Nie miałam żadnych wspomnień związanych z przygodami które wydarzyłyby się na wsi. Dlatego też bardzo się ucieszyłam kiedy koleżanka zaprosiła mnie na swoją działkę na wsi. Mieszkałyśmy w namiotach. Pewnego dnia wpadł nam do głowy wspaniały pomysł: wybierzemy się na nocną wycieczkę. No i tak też zrobiłyśmy. około godziny 1 w nocy wyszłyśmy z namiotu. Szłyśmy przez las. Naszym celem była górka z której było widać wspaniałą oświetloną panoramę miasta. Z powrotem poszłyśmy inną drogą wzdłuż pól. W pewnym momencie usłyszałyśmy szczekanie psa. To były 2 psy sąsiadów spuszczone z łańcucha co więcej dokoła domu nie było ogrodzenia. Od razu rzuciłyśmy się do ucieczki. Naszą jedyną możliwością była ucieczka przez mokre od rosy zboże i pole z ziemniakami. Serce waliło na jak oszalałe. Ale udało się całe mokre wróciłyśmy do namiotu. Długo nie mogłyśmy usnąć. W końcu udało się. Ale nie trwało to długo obudziły nas krzyki sąsiadki: "W nocy przez moje zboże i ziemniaki przebiegły dzikie krowy . Chyba gonił je jakiś wilk albo niedźwiedź!" Nie mogłyśmy powstrzymać od śmiechu. Przez cały dzień ludzie we wsi mówili o wściekłych krowach i niedźwiedziach. Na noc pozamykali okna i drzwi na 10 spustów. Nie ma to jak wakacje na wsi. Może w przyszłym roku przyleci UFO.:)
» powrót do listy
|