|
Zmiany zaczęły się podczas wakacji 2003 roku. By uciec od gwaru Warszawy i od kłótni z naszymi "mężczyznami" wybrałyśmy się z przyjaciółką do zachwycającej czeskiej Pragi na 2 tygodnie. Praga mnie zahipnotyzowała, skradła mi duszę i serce, oczyściła umysł; pomogła podjąć trafne decyzje i "odbić się" od spraw, które męczyły mnie dotychczas... Polecam Pragę wszystkim, którzy stoją "na krawędzi" i myślą, co by tu zmienić w swoim życiu - Praga swoim urokiem i bezpretensjonalnością sprawia, że myślimy swobodniej i umiemy spojrzeć na życie z innej perspektywy. Może to czary...?:) Praga także "oddała" mi moją wenę twórczą... Czarodziejska i zdumiewająca Praga przywróciła mnie do życia i często, gdy jestem pochłonięta "warszawską" codziennością wracam na osobliwe "Wzgórze Zwierze ń" (tak nazwałyśmy z moją przyjaciółką wzgórze na Hradczanach - widok na Pragę z królewskich ogrodów na Hradczanach), by tam odetchnąć i uwierzyć, że jest takie miejsce, gdzie można uciec, gdy będzie BARDZO ŹLE...:) Jednak przyszły zmiany - wraz z 2 tygodniowych "odtruciem" w Pradze... Nowa miłość, nowe inspiracje, nowe marzenia. Jest pięknie..., a za pół roku wybieram się na studia do Paryża; teraz trochę pracuję, by zgromadzić pieniążki na ten wyjazd i uśmiecham się:) A do Pragi zawsze będę wracała... niezależnie od nastroju i pogody!!! Mam nadzieję, że w Nowym Roku niebo nie zawali mi się na głowę - i tego wszystkim życzę:)
|