|
Rok 2003 nie był dla mnie najlepszym rokiem . Był przeplatany bólem, łzami ale były także w nim chwile radości i szczęścia. Największym i najważniejszym wydarzeniem w moim życiu w ubiegłym roku było odejście mojego męża. Trwało to wprawdzie tylko, albo raczej aż dwa dni ale dla mnie te dni były najdłuższymi dniami w moim życiu. Wylałam morze łez. Czułam się jakby serce mi pękło, i tylko dzieci były dla mnie pocieszeniem i podporą w te dni. Dzięki nim czułam że mam po co żyć. Bo różne myśli kłębiły się w mojej głowie. W tych bardzo trudnych dla mnie chwilach tylko moje córeczki były przy mnie. I byłam niesamowicie szczęśliwa jak mąż wrócił wtedy miałam łzy w oczach ale to były łzy szczęścia. Jednak rana w sercu została i chyba prędko się nie wygo i zawsze będę miała bliznę, która będzie mi przypominać o tym wydarzeniu. Płakałam ze szczęścia jak 2 i pół letnia córka powiedziała mi cytuję: "mamo ty jesteś dobra mama" i jak półtoraroczna mówiła do mnie cytuję: "moje śćęście" i tuliła się do mojej nogi. Takich chwil nie zapomina się nigdy. Pewnie większość będzie pisać jaki to był cudowny rok i te listy będą cieszyły się powodzeniem, bo kto chce czytać o nieszczęściach innych. Ważnym też wydarzeniem w tym roku był wyjazd jednodniowy w ukochane góry, po dwu i pół letniej nieobecności tam. Ale cały rok to były przede wszystkim wydarzenia związane z moimi pociechami. Patrzyłam jak rosną i stają się większe i coraz to bardziej samodzielne. Jak cudownie jest móc obserwować jak z male ńkich bezbronnych osesków rosną coraz większe, coraz cudowniejsze pociechy. I właśnie te wydarzenia związane z ich dorastaniem najgłębiej utkwiły w mojej pamięci.
|