|
Początki zeszłego roku były dla mnie niezmiernie trudne. Niespodziewanie zmarł na zawał mój ojciec, moja mama bardzo mocno to przeżyła, i nie była w stanie podjąć się załatwiania koniecznych formalności. Patrzyłam jak większość naszej rodziny i przyjaciół odwraca się od nas, musiałam zająć się wszystkimi formalnościami, dokończyć moją pracę magisterską, obronić się i znaleźć jak najszybciej pracę, by pomóc w utrzymaniu domu. Znajomi ludzie, na których jak do tej pory mi się wydawało mogę liczyć nie tylko nie chcieli mi pomóc, ale jeszcze dodatkowo starali się pogrążyć i poniżyć. Wyszłam na szczęście z tej sytuacji zwycięsko. Pracowałam bardzo ciężko, nie dawałam sobą pomiatać, na każdą impertynencję ze strony moich prowadzących i znajomych odpowiadałam bardzo ostro. Skończyłam 5 rok studiów ze średnią 5,0 , z taką samą oceną obroniłam pracę magisterską, a co najważniejsze dostałam pracę w swoim zawodzie, nie tylko dobrze płatną, ale oprócz tego wśród ludzi dobrze wychowanych i życzliwych zarówno mnie jak i mojej mamie. Są to jedni z tych nielicznych ludzi, którzy nie odwrócili się od nas po śmierci ojca. Starzy znajomi powoli chcą odnawiać zerwane znajomości, moi prowadzący, którzy jeszcze miesiąc temu mną pomiatali, dziś usiłują mi się podlizywać, ze względu na pracę którą dostałam. Tylko, że mnie teraz nie jest potrzebna ani znajomość z nimi, ani ich życzliwość. w najgorszych momentach mojego życia byłam praktycznie sama. Wiem, że jak by nie było dalej, jestem na tyle silna że sobie poradzę. I że stare przysłowie jest bardzo prawdziwe - prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.
|